M 106, krótka sesja w terenie
Nie zawsze da się wyjechać na długą sesję. Nie mam możliwości wystawiania się w ogródku czy na balkonie i dla mnie każda sesja to sesja wyjazdowa.
Na początku łapałem każdą okazję na wyjazd - nieważne czy był księżyc czy zapowiadały się chmury za 2 godziny. Jechałem zdobywać doświadczenie i jak udało się zrobić wystarczająco materiału na zdjęcie - super!
Ale wraz ze zdobywanym doświadczeniem i rozbudową zestawu coraz bardziej zacząłem preferować wyjazdy z nocowaniem, gdzie teleskop mógł działać całą noc, a najlepiej to kilka. Po to kupiłem dobry montaż z precyzyjnym prowadzeniem, guiding do jeszcze większej precyzji, autofokuser do, no, autofokusu, i komputerek AsiAir do zarządzania tym wszystkim. Ustawić i "zapomnieć", ewentualnie doglądać w aplikacji, czy podczas meridian flipa
Ale wraz z wiosną, kiedy noce zaczynają być krótkie a pogoda kapryśna, długie sesje zaczynają być trudne do osiągnięcia. Nawet jeśli zdarzy się pełna pogodna noc z idealnymi warunkami, to jest to max 6, a może i 5 godzin na zbieranie materiału, bo odpowiednio ciemno robi się ok 22, a zaczyna być jasnawo po 3.
Musiałem się więc przeprosić z krótkimi sesjami. I nagrałem o tym odcinek na youtube, serdecznie zapraszam do oglądania.
W skrócie - krótkie sesje nadal są warte zachodu, bo można używać prostszego zestawu (jeśli mamy), ograniczyć używane akcesoria w skomplikowanym zestawie (np autofokus tylko na początku, brak meridian flipa), lub po prostu coś testować, np krótsze czasy naświetlania.
A samo przebywanie pod ciemnym niebem, w momencie kiedy jest już dość ciepło i nie trzeba zakładać 2 swetrów, 2 kurtek i bezrękawnika, to czysta przyjemność